Jak kupiliśmy mieszkanie we Włoszech – nasza włoska przygoda (i praktyczny przewodnik)
- Margaret
- 3 godziny temu
- 7 minut(y) czytania
Są takie decyzje, które dojrzewają długo, spokojnie, gdzieś między kolejną podróżą a wieczornym marzeniem „a gdyby tak kiedyś…”. Dla nas, Gosi i Tomka, jedną z nich był zakup mieszkania we Włoszech. Dziś możemy powiedzieć: udało się. Nasze miejsce na ziemi znaleźliśmy w Rapallo, w liguryjskiej części włoskiego wybrzeża. Zanim jednak do tego doszło, minęło ponad półtora roku intensywnych poszukiwań. To nie była szybka decyzja ani przypadek. To była podróż – dosłownie i w przenośni.
1,5 roku szukania – i setki kilometrów
Przez ponad 18 miesięcy jeździliśmy po zachodnim wybrzeżu Włoch. Od urokliwych miasteczek Toskanii po skaliste, spektakularne wybrzeże Ligurii. Każde miejsce miało coś w sobie. Każde nas zachwycało. I każde sprawiało, że jeszcze trudniej było podjąć decyzję. Bo prawda jest taka: kochamy wszystkie regiony Włoch.
Zupełnie inną historią są same nieruchomości, mówimy tu o rynku wtórnym. To, co zobaczyły nasze oczy podczas oglądania włoskich mieszkań, trudno będzie nam kiedykolwiek „odzobaczyć”. Włosi mają bardzo charakterystyczny styl urządzania wnętrz, który potrafi zaskoczyć. Nikogo nie dziwią tu odważne połączenia kolorów – intensywna czerwień, zieleń czy żółć mogą sąsiadować z pastelowym pomarańczowym lub błękitnym. Jak mówi Tomek: „wszędzie jest wszystko naćkane”. We wnętrzach często królują ciężkie, klasyczne meble pamiętające poprzednie pokolenia. Ściany zdobią obrazy, rodzinne fotografie, pamiątki, symbole religijne i rozmaite dekoracje. Wszystko to sprawia, że mieszkania wydają się znacznie mniejsze i bardziej przytłaczające, niż są w rzeczywistości. Warto mieć to na uwadze podczas oglądania nieruchomości. Bardzo często puste mieszkanie robi znacznie lepsze wrażenie niż podobne, ale wypełnione meblami i dekoracjami. Nie należy też zrażać się niewielkimi łazienkami – we Włoszech, zwłaszcza w starszym budownictwie, są one często wąskie i klaustrofobiczne, co jest zupełnie normalne. Zdarzało nam się nawet widzieć toaletę na zabudowanym balkonie.
Na początku szukaliśmy raczej „na czuja” – oglądaliśmy, spacerowaliśmy, wyobrażaliśmy sobie życie w różnych miejscach. Z czasem jednak nasze potrzeby zaczęły się krystalizować. Zrozumieliśmy, że chcemy mieć morze i góry w jednym miejscu. Chcemy widoków, ale też możliwości aktywnego spędzania czasu. Chcemy klimatu włoskiego miasteczka, ale z dostępem do infrastruktury. Kluczową rolę odgrywała też średnia temperatura, jako że oboje jesteśmy zimnolubni, to pewne obszary odpadły na starcie. Istotne znaczenie miał także dojazd z Polski. Zależało nam na tym, aby można było sprawnie dotrzeć samochodem, ponieważ często przewozimy ze sobą wiele rzeczy – czasem nawet meble. I właśnie wtedy odkryliśmy, że wszystkie nasze wymagania spełnia Liguria.
Dlaczego Rapallo?
Rapallo to miejsce, które w pewnym momencie „kliknęło”. Ma wszystko, czego szukaliśmy: morze na wyciągnięcie ręki, góry tuż za plecami, świetną komunikację (bliskość Genui), a do tego autentyczny, włoski klimat bez przesadnej turystycznej komercji. To urokliwe miasteczko położone jest na Riwierze Liguryjskiej, pomiędzy Genuą a słynnym Portofino. Zachwyca nadmorską promenadą, kolorową zabudową, palmami i klimatycznym historycznym centrum. Jest doskonałą bazą wypadową do zwiedzania całej Ligurii – pociągiem w kilkanaście minut można dotrzeć do Santa Margherita Ligure, czy Portofino, a w ok. godzinę do Cinque Terre. Co ważne, Rapallo żyje przez cały rok. To nie jest typowy kurort otwarty tylko w sezonie. Są tu sklepy, restauracje, szkoły, szpital i wszystko, czego potrzeba do codziennego życia. To dlatego zdecydowaliśmy się kupić mieszkanie właśnie tutaj. A raczej… przestrzeń do stworzenia mieszkania. Bo w środku nie było absolutnie nic. Ale o tym za chwilę 😉

Jak wygląda kupno nieruchomości we Włoszech?
Na naszym przykładzie opowiemy, jak może wyglądać zakup nieruchomości we Włoszech. Słowa "może" używam tu celowo, ponieważ na każdym etapie może wydarzyć się coś niespodziewanego, co nada sprawom inny obrót i nie zawsze oczekiwany efekt, u każdego cały proces może wyglądać inaczej...ale po kolei!
Szukanie nieruchomości
Zdecydowanie najczęściej wszystko zaczyna się od poszukiwań. I tutaj opcji jest kilka, można szukać osobiście podczas pobytu we Włoszech, rozmawiając z mieszkańcami danej miejscowości, można korzystać z agencji nieruchomości lub samodzielnie przeglądać oferty na takich portalach jak https://www.immobiliare.it/, czy https://www.idealista.it/pl/. My zaczęliśmy od przeglądania ofert online, co pozwoliło nam zorientować się w cenach w poszczególnych regionach (początkowo mieliśmy mętlik w głowie i szukaliśmy w wielu regionach, pomijając jedynie te południowe, bo ważna była dla nas możliwość sprawnego dojechania samochodem z Białegostoku). Z czasem, po przejrzeniu i obejrzeniu na żywo wielu nieruchomości, wyklarowało nam się, że bardzo zależy nam na jednoczesnym dostępie do morza i gór oraz na możliwie łagodnym klimacie, co doprowadziło nas do Ligurii. Szukaliśmy raczej mniejszych miejscowości, ale nie wymarłych miast, dobrze skomunikowanych i połączonych z lotniskiem. Wyznawaliśmy zasadę, że każdą nieruchomość warto obejrzeć na żywo i tak też robiliśmy, ale za każdym razem coś nam nie pasowało. Przemierzyliśmy mnóstwo kilometrów i nic. Pewnego razu wyskoczyła mi reklama z ogłoszeniami idealisty, gdy przeglądałam pocztę. Moją uwagę przykuło zdjęcie balkonu, z którego widać było zieleń, kwiaty i góry w oddali. Spojrzałam na miejscowość - Rapallo. Coś kliknęło od razu, miejsce było idealne, wcześniej nawet nie wiedziałam, że marzyłam o balkonie z takim widokiem, ale jak go ujrzałam to poczułam, że od zawsze ten widok tkwił w moim sercu. Problem polegał w tym momencie na tym, że nie było opcji wyjazdu do Włoch w tym czasie. Poprosiliśmy o pomoc włoskiedomy.pl, które towarzyszyły nam od początku całego procesu. Obejrzeliśmy więc nieruchomość na żywo, ale zdalnie. To było trochę szaleństwo, ale że była to miłość od pierwszego wejrzenia, to zdecydowaliśmy się na jej zakup.
Sprawy formalne
Gdy zapadła już decyzja, zespół Małgorzaty Ciukszy (włoskiedomy.pl) zaczął prężnie działać, byśmy spokojnie i bezpiecznie mogli zakupić nieruchomość. Został sprawdzony stan prawny i architektoniczny mieszkania, okazało się, że pewne obszary trzeba było uporządkować w urzędzie, a także zalegalizować odkrytą w międzyczasie piwnicę. Konieczne też było wyrobienie codice fiscale, czyli włoskiego odpowiednika numeru identyfikacyjnego, bez którego nie jest możliwy zakup nieruchomości.
Gdy mieszkanie było już sprawdzone, a właściciel uregulował sprawy w urzędzie, można było przejść do sporządzania oferty i negocjowania ceny. I tutaj istotna sprawa, oferta zakupu to bardzo ważny dokument, gdy jest zaakceptowany przez drugą stronę, to staje się oficjalnym zobowiązaniem, czyli działa jak umowa przedwstępna, dlatego powinna być prawidłowo i dobrze napisana. Jeśli chodzi o negocjacje, to jest to element naturalny i obowiązkowy we Włoszech. Jeśli jest się cierpliwym, zna się zwyczaje danego regionu i robi się to umiejętnie, to można uzyskać spory upust. U nas udało się obniżyć cenę o 15 tyś euro, co stanowiło 10% kwoty wyjściowej.
Po ustaleniu warunków i akceptacji oferty przyszedł czas na opłatę zadatku. Po opłaceniu drugiej części kwoty odbywa się finalizacja zakupu u notariusza, który sporządza akt własności. Podczas podpisania aktu płaci się podatek od nieruchomości. U nas miało to miejsce 27 lutego 2026 r. w Rapallo, reprezentowała nas wówczas Pani Małgorzata Ciuksza. Do momentu podpisania aktu, nie widzieliśmy naszego mieszkania na żywo ani razu. Szaleństwo, co?
Co po podpisaniu aktu notarialnego?
Samo wpisanie aktu do księgi wieczystej trwa około miesiąca. Już w trybie oczekiwania na uwieńczenie całego procesu można, na podstawie otrzymanego od notariusza certyfikatu o zawarciu aktu notarialnego, zająć się przepisywaniem mediów i rozpocząć mieszkanie.
Dlaczego zdecydowaliśmy się na pomoc prawną?
Nie chcieliśmy kupować kota w worku, ani nieruchomości z mieszkańcem gratis, czy też mieszkania, które oficjalnie jest np. garażem lub obciążone jest długami. Tematem interesowaliśmy się już od jakiegoś czasu i wiedzieliśmy, że sporo rzeczy może pójść nie tak. Analogicznie do sytuacji w Polsce, w których korzystamy z porady radcy prawnego, tak i w tej sytuacji, mniej dla nas znanej, chcieliśmy mieć grupę ludzi, która będzie nam towarzyszyła w całym procesie poszukiwań i kupna i w razie potrzeby wskaże potencjalne zagrożenia. I w tym miejscu możemy polecić Małgorzatę Ciukszę i włoskiedomy.pl. To był nasz team we Włoszech, sprawy były zaopiekowane, a nasze nerwy niezszargane.
La nostra seconda casa - pierwsze wrażenie
Podczas podpisywania aktu notarialnego byliśmy w Polsce, pracowaliśmy, czekaliśmy na oficjalną wiadomość o finalizacji sprawy. Kiedy otrzymaliśmy zdjęcia dokumentów i kluczy, emocje eksplodowały i postanowiliśmy jak najszybciej skierować nasze kroki do Ligurii, by przekonać się na własne oczy, że to wszystko to nie senne marzenie, ale najprawdziwsza rzeczywistość. Postanowiliśmy spędzić w Ligurii święta wielkanocne. Dotarliśmy na miejsce pod koniec marca. Pamiętam, że było sporo ekscytacji i emocji, człowiek się zastanawiał, jak to będzie, czy się nie zawiedzie i nie będzie pluł sobie w brodę, czy miejsce będzie faktycznie przyciągające i oczaruje nas swym pięknem?
Po północy Włoch jeździliśmy już nie jeden raz, ale to była nasza pierwsza wyprawa do Ligurii na dłużej. O Ligurii jeszcze napiszemy, zdajemy sobie sprawę z tego, że jest to mniej znany zakątek Włoch. Sama droga była bardzo ciekawa, kręta, prowadząca między górami, przez mosty i tunele, momentami przypominała jazdę po Norwegii. Genua widziana z trasy malowała się jako potężne portowe miasto, w głowie wybrzmiało mi od razu Genua - La Superba, czyli wspaniała, tak niegdyś była nazywana. Wreszcie znaleźliśmy się w Rapallo, pierwsze wrażenie - miłe miasteczko portowe, piękne kamienice, urocza promenada, liczne palmy, zapach foccaci, morze, góry i zieleń. Wjechaliśmy w wąską uliczkę pnącą się w górę i wreszcie...wreszcie byliśmy na miejscu. Furtka z tabliczką 14 ukryta w meandrze drogi, z każdej strony otulona zielenią. Weszliśmy na podwórko, skojarzyło mi się to z "Tajemniczym Ogrodem", samo wejście, piękna, ale nieco dzika zieleń. Ujrzeliśmy nasze drzwi, białe niezbyt pasujące do reszty, ale po chwili stało się jasne, że były zapewne dodatkowym zabezpieczeniem dla kolejnych, które się za nimi kryły - a były to potężne drewniane zielone drzwi, stare i przepiękne. Jeszcze ostatni moment niepewności i wyobrażeń, a po chwili byliśmy już w środku, zastaliśmy ciemność, ale gdy tylko otworzyliśmy okiennice, naszym oczom ukazał się dokładnie ten wymarzony i wyczekiwany widok, z moich ust wydobyło się jedynie "Wow". Nie wierzyłam, że mamy nasz własny kawałek podłogi w Ligurii. A jednak! To wszystko działo i dzieje się naprawdę. I właśnie z tego kawałka liguryjskiej podłogi piszę dziś do Was ten artykuł.
Co dalej?
No dobrze… kupiliśmy. I co teraz? Teraz zaczyna się kolejna przygoda. Bo nasze mieszkanie w Rapallo było… całkowicie puste. Teraz jak to piszę, to przynajmniej mamy już kanapę, stolik i krzesła, ale początkowo nie było w nim nic. Zero. To oznaczało jedno: urządzanie od zera. I szczerze? Cieszyliśmy się jak dzieci. To moment, w którym możemy stworzyć przestrzeń dokładnie taką, jaką sobie wymarzyliśmy. Trochę włoską, trochę naszą. Trochę wakacyjną, trochę do życia.
Czy było warto?
Zdecydowanie tak. Ale nie dlatego, że to „łatwa droga” albo „świetna inwestycja” (choć może nią kiedyś być 😉). Tylko dlatego, że to spełnienie marzenia, które dojrzewało latami. Jeśli myślicie o czymś podobnym, dajcie sobie czas. Podróżujcie po Włoszech. Odkrywajcie i oglądajcie. Bądźcie uważni, gdzie czujecie się najlepiej. Bo w pewnym momencie po prostu będziecie wiedzieć. My wiedzieliśmy, gdy ujrzeliśmy tę zieleń, góry i klimatyczny balkon.
Teraz zaczyna się nowy rozdział. Obserwujcie nas – przed nami urządzanie, remonty i włoskie życie od środka.
















Komentarze